Lusterko Miłki i jej wysiłki — Część 2

Druga część opowiadania. Miłka dostaje lusterko i zaczyna odkrywać jak ono działa.

Pościel pachniała sianem i była jeszcze bardziej puchata niż zwykle. Pod oknem na nocnym stoliku Miłki, jak co wieczór, stała szklanka z wodą.
“W Jaworówce wszystko ma swoje ważne miejsce, tylko ja cały czas jakoś tak nie potrafię znaleźć swojego” — pomyślała Miłka.
Sprzeczki z Przesławą zawsze psuły jej humor. Przeska miała dużo kolegów i koleżanek, którzy zawsze jej słuchali i robili to, co chciała.
“A ja zawsze mam dobre chęci, a na końcu tylko patyki w piachu…”
To nie była prawda, ale Miła miała już dzisiaj zbyt zepsuty humor, aby myśleć inaczej. Czasami ciężko znaleźć sobie miejsce na świecie, szczególnie, kiedy ma się dziewięć lat. Dziewczynka patrzyła na migoczące odbicie księżyca w szklance wody. Zasnęła, rozmyślając o tym, jaka chciałaby być.
“Zmienię coś! Zmienię coś już jutro!”


Noc była ciepła i bezchmurna. Przez okno do pokoju dochodził zapach porannej rosy. Miłka obróciła się na drugi bok. Zaczynała się budzić, ale wiedziała, że jest jeszcze wcześnie. Ostatnie, czego teraz chciała, to wstać i opuścić wygrzane łóżko. Coś miękkiego załaskotało ją w nos.
“Przeciąg kołysze firanką… Trzeba było się nie obracać…” -pomyślała dziewczynka i przekręciła się z powrotem twarzą w stronę ściany. Kiedy już prawie zasnęła, znów poczuła łaskotanie w czubek nosa. Lekko zaspana usiadła na łóżku, żeby znaleźć winowajcę tej przedwczesnej pobudki. Ziewnęła, przetarła oczy i jeszcze zanim zdążyła je na dobre otworzyć, usłyszała piskliwy, radosny głosik.
— Witaj Miłko, jak się spało? Mam szczęście, że zostawiłaś otwarte okno!
Nasza bohaterka stwierdziła szybko, że nie jest to głos żadnego z domowników. Wzięła głęboki wdech i skupiła wzrok na swoim stoliku. Tuż obok szklanki zobaczyła małe, kudłate stworzonko. Miało długi, puszysty ogon i bystre, duże oczy. Z jakiegoś powodu — może to przez miły wygląd stworzonka, a może przez wrodzoną odwagę — Miła w ogóle nie przestraszyła się tego niespodziewanego, niecodziennego gościa.
— Kim jesteś? Jakimś dziwnym kotem? Żaden kot jeszcze nie spytał mnie rano o to, jak się spało… — powiedziała odważnie, całkiem już przytomnie przyglądając się małej kulce futra.
— Rzeczywiście, jesteś bardzo mądra, nie jestem kotem, jestem Licho, miło mi cię poznać!
— Cześć Licho, ja jestem Miła… — odparła i zanim zdążyła dodać cokolwiek, Licho jej przerwało:
— No wiem! Ja wszystko wiem! Słyszałem, że masz pewien kłopot i myślę, że ja go rozwiążę!
Stworek był bardzo pewny siebie, ale jego głos brzmiał serdecznie. Jedynie ktoś wyjątkowo spostrzegawczy mógł zauważyć delikatny, niecierpliwy błysk w jego oku.
— Rzeczy często nie są takie, jak się wydają… Może chciałabyś popatrzeć na świat z innej perspektywy? Mam dla ciebie coś, co może ci w tym pomóc.
Mówiąc to, zanurzył łapkę w fałdce swojego futerka na brzuchu i wyciągnął stamtąd małe, zamykane lusterko.
— Miłeczko! Śniadanie na stole!
Nagłe wołanie Mamy rozproszyło dziewczynkę i szybko odwróciła głowę w stronę drzwi. Kiedy spojrzała z powrotem w stronę Licha, już go nie było, a w miejscu, gdzie stał, na stoliku, leżało błyszczące lusterko. Miła siedziała bez ruchu jeszcze chwilę, zastanawiając się, czy aby na pewno nie przejadła się wczorajszą kolacją.
— Miłeczko!
— Już, już Mamo!
Dziewczynka przebrała się szybko, włożyła nowe świecidełko do kieszeni i pobiegła na śniadanie, czując burczenie w brzuchu. Głód wskazywał na to, że poranne spotkanie nie było chyba sprawką przejedzenia.


Śniadanie było jak zwykle pyszne, ale Miłka zjadła tylko pajdkę chleba ze śmietaną i miodem. Im dłużej siedziała przy stole, tym bardziej narastała w niej ciekawość. Chwyciła jabłko do ręki i szybko pożegnała się z rodziną. Pobiegła prosto do swojej ulubionej kryjówki na starej wierzbie. Tam w spokoju mogła przyjrzeć się błyskotce. Wyciągnięte z kieszeni lusterko wyglądało całkiem zwyczajne. Po otworzeniu odbijała się w nim całkiem zwyczajna twarz Miłki.
“Ciekawe czy Nieszko już skończył śniadanie?” — pomyślała i w tym samym momencie w odbiciu zamiast swojej twarzy zobaczyła Nieszka. Chłopiec siedział na podłodze w swoim domu. Dziewczynka otworzyła szeroko oczy ze zdumienia. Dość dobrze znała to miejsce, gdyż często odwiedzała chłopca. Dotknęła palcem tafli, ale wydawała się normalna, poza tym, że odbijała nie to, co każde szanujące się lusterko odbijać powinno. Obróciła przedmiot w dłoniach, ale poza magicznym odbiciem wydawało się przeciętne. Miła przyjrzała się przyjacielowi i zauważyła, że bawi się nowym, drewnianym żołnierzykiem, którego tata przywiózł mu wczoraj z targu.
— Też bym takiego chciała! — wyrwało jej się cicho.
Nieszko aż podskoczył z zaskoczenia i zaczął się rozglądać dookoła. Dziewczynka zamarła z wrażenia.
“Czy on mnie słyszy?” — zapragnęła to natychmiast przetestować.
— Halo! Chodź na zewnątrz, pobawmy się!
Brzmiało to o wiele mniej naturalnie niż zwykle, ale i tak potwierdziło jej przypuszczenia. Nieszko w lusterku wstał, odstawił żołnierzyka na półkę i wyszedł z izby, a zaraz potem Miłka zauważyła ze swojej kryjówki na wierzbie, jak wychodzi z domu. Lustereczko zamknęło się z wdzięcznym stuknięciem, a oczy dziewczynki zaświeciły z podekscytowania.